1. Byłem młody i głupi, dostałem mój pierwszy rower, zielony mały składak. Sam niedawno tez nauczyłem się jeździć i chciałem sprawdzić swoje umiejętności. Niedaleko domu w którym mieszkałem znajdował się bunkier. Oczy zrobiły mi się jak pięcio złotówki i zamarzyłem po nim przejechać. Wziołem rozpęd i jadę. Ku mojemu zdziwieniu bunkier kończył się stromym spadem, nie było czasu na hamowanie i inne. Musiałem przyjąć upadek na twarz?. Jednak to nie wszystko, zaraz w miejscu w które zmierzała moja głowa znajdowało się ścięte drzewo, no i przywaliłe. Zdarłem sobie cały policzek i nabiłem wielgaśniego siniaka.
2. Znowu byłem młody i głupi, zamarzyła mi się kariera parkurowca. U mojej babci na podwórku stała ślizgawka jednak już trochę zdewastowana przez dzieci. Nie posiadała kładki na które zazwyczai się czeka na swoja kolej do zjazdu, tak więc każdy musiał przechodzić po poręczach. Więc zaczołem się wdrapywać na spora ślizgawke (ponad 3m). Byłem już na samej górze od ślizgawki dzielił mnie tylko jeden ruch nogą. Nagle poślizgnołem się, zaczołem spadać a przy tym otwarta szczeką zachaczyłem o jedna z poręczy. Wybiłem sobie oba siekacze, krew tryskała jak z fontanny, lae jakos przeżyłem

. (to były mleczaki)
3. Byłem już trochę starszy, chodziłem chyba do3 klasy szkoły podstawowej. Zainspirowany filmami z Tarzanem postanowiłem powspinac sie po drzewach. Wspiołem się na bardzo wysokie drzewo, przeskakiwałem z jednego na drugie i nagle moim oczom ukazała się roślina podobna do lnian z tarzana. Wziołem oddech i skoczyłem żeby złapać. Ku mojemu zdziwieniu po złapaniu lniany razem z nią zaczołem spadać w dół, sam upadek bym jakoś przezył chociaż było to jakieś 4m, no ale na drodze staneła mi gałąź. Starałem sie ja ominąc ale niestety, wpadłem na nią kroczem. Ból był okropny ale jakos pozbierałem się do kupy.
Mam więcej historii ale tyle wam narazie wystarczy
