Dusze biorące udział w torturach literackich:
- Eddilard Wolfire
Elley
Evanesca Irenvire
Faern Liom
Falibor
Fläveth Iberin Rhazaal [BN]
Thomas Etthka
Terill
Inni
- Następnym razem pukaj, gdy wchodzisz do tego gabinetu. Chociaż nie... onegdaj jeszcze z drzwi korzystałeś, teraz nie mogę się nawet uwolnić od tej pieprzonej teleportacji i lustrzanych odbić.
- Skończyłeś?
- W zasadzie tak. Możesz już zacząć udawać, że bardzo ci się śpieszy.
- Norma... zapominasz do kogo mówisz i emanujesz tetrycznością.
- A ty jesteś łysy. Skoro już oczywistości mamy za sobą... stało się coś, o czym powinienem wiedzieć?
Na ostatnie pytanie uosobienie chamstwa musiało chwilę zaczekać. W końcu Magowie Kręgu nigdy się nie śpieszą, prawda? Tym razem sprawa była jednak pilna, z tego też powodu Mistrz Luster postanowił osobiście pofatygować się do jednego ze swoich najbardziej zaufanych... ekhem, doradców, by w klarowny sposób przedstawić mu niezwykle ważne plany na przyszłość.
- Interesujące. Nic z tego nie rozumiem.
- Czyżby twój przenikliwy umysł w końcu cię zawiódł?
- Skądże. Zwyczajnie nie rozumiem, dlaczego przychodzisz do mnie z tym dopiero teraz.
- Miałem inne rzeczy na głowie.
- Proponuję przemieścić je do środka, jest tam dużo miejsca odkąd amputowałeś sobie mózg.
- Ale portal jest już gotowy.
Współrozmówca Mistrza nieco się zasępił, by wkrótce powstać z dziwnie zaprojektowanego fotela o niezwykłym kształcie. Wydawał się nagle bardziej zainteresowany zleceniem.
- Nie potrzebuję żadnych pomocników. To tylko małe chwasty, które trzeba wyplenić.
- Mylisz się. Przygotowałem zbiór akt i notatek na temat wybranych. Zapoznaj się z nimi. W najbliższym czasie ich życie stanie się bardziej dynamiczne...
- Mam wysłać kruki?
- Nie trze... chociaż ostatecznie mógłbyś to zrobić. Najbliższe kilka dni spędzę w Mulandirze. Do tego czasu wszyscy mają zostać odpowiednio przygotowani, szczegóły wyjaśnię im sam. To dosyć wątpliwe, lecz jeśli uda Ci się mnie zawieść...
- Nawet mnie nie denerwuj.
- Dobrze. Zawierzam twym umiejętnościom.
- Niech będzie. Jeszcze nie zapomniałeś, jak wygląda klamka, prawda?
Na lico Sylweranda wpełzł wredny uśmieszek. Po przejściu kilku kroków w stronę wyjścia, zatrzymał się i odwrócił. Coś go trapiło...
- Nigdy nie powiedziałeś, w jaki sposób samoistnie stałeś się runą. Nie powiedziałeś nawet, dlaczego to zrobiłeś. Nie wiem również, czy mogę ufać osobie, która służy mi z powodów o których nie mam pojęcia.
- Po pierwsze, nie podlegam Kręgowi. Po drugie, nie możesz mi ufać. Dlatego jeszcze siedzę na tym zadupiu wysłuchując twojego ględzenia. Inaczej pewnie zanudziłbym się na śmierć. Na resztę pytań nie odpowiem. Dosyć kłapania ozorem.
- Ty, Ty cholerny Dziadu!
- A twój syn znowu opuszcza lekcje. Chyba na następną wyprawę zabiorę go ze sobą.
- Nawet tak nie mów.
- Przeważnie nie zmuszam nikogo, by mnie słuchał. Nie chcesz tego robić? Łatwiej ci będzie poza tymi czterema ścianami.
- Jesteś niereformowalny!
- Zawsze byłem.
Ostatnie dwa słowa ponownie wywołały uśmiech na twarzy Srebrnika, o dziwo... szczery. Wkrótce potem, Łysek na dobre opuścił pomieszczenie.
- Bądź zdrów.
*** - Co... co to jest? Co to znaczy? Plebs, zakonnica o wyglądzie markietanki, porzucony dzieciak, ojcobójczyni... pięknie. Hirinie, ocal!
*** Nie było odwrotu. Zespół został skompletowany. Doradca nie ukrywał zażenowania tym faktem, wołając raz po raz o pomstę do nieba za niekompetencję pracodawcy. Ostatecznie zrezygnował z bezowocnych zawodzeń, w końcu nie pragnął rozgniewać żadnego z dzieci Aonira. Nie. Tak naprawdę to na razie miał ich gdzieś. Przez moment zastanawiał się, czy go to czasem nie przerosło. Na szczęście stara duma i ego szybko zlikwidowały te, i inne bliźniacze przekonania.
W ciągu dwóch kolejnych wschodów księżyca, poszczególne osobniki z grupy otrzymały listy z nieznaną pieczęcią...
- Ty, który to czytasz: niniejszy dokument obliguje adresata do stawienia się na dziedzińcu Lustrzanego Pałacu w okresie do trzech cykli słonecznych* od jego otrzymania. W razie niedopełnienia obowiązku, odbiorca poniesie surowe konsekwencje.
PS Rusz dupę i zabierz wszystko, co wydaje ci się potrzebne na wyjątkowo długą podróż. Nie guzdraj się!
Więc? Co teraz? W jaki sposób zareagują ludzie zaszczyceni przez owe wiadomości?
* Mam nadzieję, że jesteście na tyle bystrzy by zgadnąć, co to oznacza. Najwyżej się spóźnicie i będą na Was czekać piekielne męki.
[No... chyba zaczęliśmy. Wiecie co robić!]

