Imię: Falibor
Rasa: Człowiek
Wiek: 83, w runę zaklęty w wieku lat 32
Wzrost i waga: 186 cm, 85kg
Kolor runy: Matowo szary
Kwestia wiary: W bogów wierzy, ale niespecjalnie oddaje im cześć. Ot, okazjonalnie pomodli się do jakiegoś, zależnie od potrzeb.
Aparycja:
Falibor wygląda jak przeciętny wojak. Jest raczej szczupły i dobrze umięśniony, czarne włosy ma przycięte i zaczesane tak, by nie przeszkadzały w walce. Z tyłu przykrywają więc kark, grzywka zaś kończy się nad brwiami. Twarz ma raczej przyjemną, o mocnych rysach i zwykle życzliwym wyrazie. Obdarzona jest ona prostym nosem i wesołymi, stalowoszarymi oczami. Jego dumnie wyprostowana postawa i mocny, sprężysty chód zdradzają pewność siebie.
Zawsze ubiera się jak do walki. Nosi więc długie buty, sięgające połowy łydek, w nie wpuszczone są nogawki spodni ze zszytych płatów skóry. Na biodrach ma skórzany pas z metalową klamrą w kształcie wilczego łba. Przytroczone są do niego: na prawym biodrze buzdygan, na lewym jednoręczny miecz, sakiewka, zawierająca sumę pieniędzy wystarczającą na konserwację ekwipunku, trochę zapasów bądź kilkudniową popijawę w przeciętnej karczmie. Tors okrywają mu kolejno lniana, pikowana przeszywanica, długa kolczuga z misiurką, wykonana z księżycowego srebra i skórzana kurta, na której zostały naszyte mosiężne płytki. Na przedramionach ma karwasze z utwardzonej skóry, dłonie chronione są przez bojowe rękawice, skórzane, u góry wzmacniane stalowymi płytami. Całości dopełnia obszerna sakwa, przewieszona przez ramię i sporych rozmiarów półtorak na plecach.
Wnętrze:
Prosty z niego człek, na pierwszy rzut oka niespecjalnie odbiegający od stereotypowego najemnika. Lubi więc wypić kropelkę czegoś mocniejszego, dobrze zjeść, pośmiać się. No i walkę. Choć zwykle nie szuka kłopotów, to kiedy trzeba, rad używa siły. Swój honor jednak ma-kobiet i dzieci nie rusza, nie plądruje, wiosek nie pali. Nie żeby jakoś specjalnie szanował prawo- po prostu jest z natury przyjacielski i nie szkodzi tym, do których nic nie ma. Nauczył się słuchać rozkazów, choć z natury jest dość arogancki i ciut kłótliwy. Nie lubi wzniosłych postaw, górnolotnych mów i wzniosłych słów. Honoru, zwłaszcza w trakcie walki, też nie ma w nim za grosz.
Historia:
Falibor przyszedł na świat w wiosce, leżącej u podnóży Boskiego Muru. W okolicy wojny były częstym zjawiskiem, jego narodzenie było efektem jednej z nich. Matka zajmowała się krawiectwem, co nie było specjalnie dochodowym zajęciem. Żyli więc sobie bardzo skromnie. Zmieniło się to, kiedy Falibor miał osiem lat. Matka spodobała się lokalnemu władyce, więc wziął ją na swój dworek. Miał gest, trzeba przyznać. Nie dość, że zabrał dziecko ze sobą, to jeszcze zapewnił mu wychowanie. Falibor nauczył się czytać i pisać, a kiedy trochę podrósł, szkolono go na giermka. To pozwoliło mu w wieku siedemnastu lat zaciągnąć się do kompanii najemników.
Z początku po prostu miał szczęście i w miarę dobre wyposażenie (odchodząc do najemników zabrał ze sobą miecz i wzmacnianą płytkami kurtę). Po kilku bitwach nabrał trochę wprawy, a oddział stał się nawet dość znany w świecie. Zarabiali więc całkiem nieźle, jednocześnie nie mieszając się do poważniejszych konfliktów. Ot, zwykłe niesnaski między lordami. A jednak, mimo bardzo zadowalającego poziomu życia, Falibor nie zagrzał długo miejsca w kompanii.
Pewnego dnia bawili w okolicach Szarogórza. Jak się dowiedzieli, w mieście urządzany był turniej. Co ciekawe, wziąć mogli w nim udział wszyscy chętni. Ot, taka impreza dla podniesienia morale w mieście. Falibor się nudził, więc postanowił wziąć udział w walkach. Poszło mu bardzo dobrze-dzięki wyszkoleniu i doświadczeniu zdobytemu wśród najemników wygrał turniej. Fakt, że większość jego przeciwników stanowili mieszkańcy miasta, przeważnie nie mający na co dzień wiele wspólnego z bronią.
Po zakończeniu imprezy podszedł do niego jakiś nieznajomy i zaproponował mu nowe zajęcie. Nie byle jakie zresztą- miał zasilić szeregi prywatnej armii Srebrnej Dłoni. Wszystko jest kwestią ceny, jak mówią. Cena, którą zaproponowano Faliborowi w zamian za utratę wolności, była naprawdę wysoka. Najemnik przyjął propozycję.
Wkrótce potem został zamieniony w Runicznego. Otrzymał kolczugę z księżycowego srebra i misternie wykonany półtorak. Kolejne dni upływały mu głównie na machaniu bronią na placu treningowym. Spotykał tam wielu podobnych sobie, a czasami także jedną, dość intrygującą osobę. Jak się dowiedział, zwał się on Fläveth Iberin Rhazaal, popularnie Dziad, i był kimś ważnym w otoczeniu Władcy Luster. Wkrótce jednak przywykł do jego obecności i tych obserwujących go oczów bez tęczówki.
Poziom: 14
Atrybut wiodący: Krzepa i motoryka
Atrybuty specjalistyczne: Siła, wytrzymałość
Atrybut wspomagający: Zwinność
Umiejętności, opanowane arkana magii, wiedza:
-Ogólne wyszkolenie bojowe (a więc bardzo podstawowe umiejętności walki brońmi najczęściej spotykanymi w różnych formacjach bojowych, przeszkolenie w zakresie taktyki i właściwe zachowanie się w trakcie walki)
-Walka uzbrojeniem zawartym w ekwipunku i podobnym (już bardziej zaawansowana)
-Jazda konna
-Etykieta
-Pływanie
-Walka wręcz
-Umiejętności obozowe (przyrządzanie potraw z tego, co można znaleźć lub upolować w dziczy, szykowanie noclegu tak, by był w miarę bezpieczny itd.)
-Dowodzenie
-Zielarstwo - ot, Falibor potrafi rozpoznać, co nadaje się do zjedzenia, co jest trucizną, czym można leczyć zatrucia, kaca...
Nadzwyczajne cechy:
Swój chłop- Coś w Faliborze sprawia, że ludzie po prostu go lubią. Bez problemu nawiązuje on przyjacielskie relacje z innymi, chyba że już od początku coś do niego mają. Dzięki temu potrafi przykładowo zdobyć pewne informacje bez uciekania się do siły.
Ekwipunek:
-Skórzana kurta z naszytymi mosiężnymi płytkami
-Długa kolczuga z misiurką, zrobiona z księżycowego srebra
-Lniana przeszywanica
-Bojowe rękawice, skórzane, u góry wzmacniane stalowymi płytami
-Ciężki, sporych rozmiarów półtorak, zrobiony z księżycowego srebra
-Spodnie zszyte z kawałków skóry
-Wysokie buty
-Lżejszy, stalowy, jednoręczny miecz
-Buzdygan ośmiopiór, ze stalową głowicą i rękojeścią z czarnego cisu
-Długi nóż myśliwski
-Sakiewka, a w niej trochę złota
-Dość obszerna sakwa, zawierająca trochę prowiantu, trochę drobiazgów (w rodzaju osełki czy szmatki do polerowania), pękatą butelkę krasnoludzkiej brandy)