Faern Liom [Tallos]

Post Reply
Tallos
Łupieżca tematów
Posts: 220
Postać w RPG: Faern Liom
Location: Zawsze tam gdzie się nie spodziewasz.

Faern Liom [Tallos]

Post by Tallos »

Proszę o wyrozumiałość, to moja pierwsza grafika ; ] KLIK!
Imię, nazwisko, tytuł lub przydomek: Faern Liom
Rasa: Człowiek
Wiek: 64, w wieku 36 lat zakuty w runę.
Wzrost i waga: 186 cm, 74 kg
Kolor runy: Srebrna
Kwestia wiary: Faern nie oddaje żadnemu z bogów modłów. Uważa, że bogowie to tylko wymysł ludzi, a wszystko co zostało stworzone to po prostu (nie)szczęśliwy zbieg okoliczności.

Aparycja:
Zwykły, przeciętny człowiek nie wyróżniającym się prawie niczym. Co prawda jest wysoki, ale nie aż tak by porównywać go do olbrzymów z Lodowych Bagien. Jego zielonkawe oczy przykrywa, często postrzępiona grzywka blond włosów. Na twarzy nie ma żadnych blizn, znamion, znaczków, tatuaży ani innych malunków. Z racji tego, że mieszkał w Tirganach ma bladą cerę. Jego sylwetka jest zazwyczaj wyprostowana, oczywiście gdy jest zmęczony można zobaczyć go lekko przygarbionego. Nosi zieloną szatę, na której są wymalowane tajemnicze runy, których znaczenia nikt oprócz niego nie zna. Mimo tego, że jest magiem zawsze przy sobie ma sztylet, tak na wszelki wypadek.

Wnętrze:
Cóż, Faern to osoba dość cicha i skryta. Nie lubi się chwalić, jakim to on jest potężnym magiem. Rzecz jasna odzywa się gdy trzeba, ale paplą to on nie jest. Nie lubi się kłócić, choć oczywiście zawsze próbuje postawić na swoim. Zazwyczaj stara się rozwiązywać spory, w których uczestniczy na swoją korzyść, choć trzeba powiedzieć, że nie zawsze ma rację. Brzydzi się tymi świętoszkowatymi ludźmi, którzy na każdym kroku pokazują, jacy to oni wielcy wyznawcy, jakiegoś boga Aonira. Na pierwszy rzut oka jest miły i sympatyczny, ale to tylko dla pozorów. Toleruje raczej wszystko, nawet tych mnichów w habitach, którzy ciągle się modlą.

Historia:
Siostra Felicja weszła do komnaty, uklękła i zaczęła się modlić do swojej bogini Elen, w intencji tylko sobie znanej. Nagle za wielkim i majestatycznym wizerunkiem bóstwa, coś zaczęło płakać. Kapłanka pomyślała, że to pewnie jakieś dziecko robi sobie żarty i wróciła do swoich modłów. Niestety, to beczenie nie dawało jej spokoju i z lekką irytacją poszła zobaczyć, który dzieciak jest taki mądry. O dziwo nikt nie robił jej psikusa. W sumie było to dziecko, ale jeszcze małe i niewinne. Krzyczało strasznie głośno, siostra pomyślała, że domaga się jedzenia. Delikatnie wzięła dzieciątko i poszła do klasztornej kuchni, która było teraz opustoszała. Zaczęło szukać mleka, które szybko znalazła. Dobrze, że elfki nie dawno kupiły je od ludzi. Gdy dziecko posmakowało napoju, przestało krzyczeć i szybko usnęło. Felicja długo potem, zastanawiała się co zrobić z tym fantem. Wiedziała, że nie może zostać w klasztorze, bo przełożona zacznie coś podejrzewać. Postanowiła podrzucić dziecko pod osłoną nocy, do młodziutkiej elfki, która nie mogła mieć dzieci, a bardzo tego pragnęła.
* * * Dziewczyna była bardzo zdzwiona, że znalazła dziecko na progu i to jeszcze ludzkie dziecko, ale przyrzekła sobie, że wychowa je jako swoje rodzone.
Lata mijały, a młody Faern, (bo tak go nazwała przyszywana mama) szybko rósł. Chłopiec był bardzo bystry i przyswajał naukę o wiele szybciej niż inne dzieci. Oczywiście często był pośmiewiskiem wśród innych dzieci. Czuł się jak odmieniec, gdyż nie miał szpiczastych uszu.
Pewnej nocy do domu ktoś zapukał. Matka długo rozmawiała z przybyszem, który szybko się ulotnił. Powiedziała do syna:
- Mam dla Ciebie dobrą wiadomość! Pewna osoba zauważyła twoje talenty i pragnie uczyć Cię magii. Jedynym warunkiem jest to, że będziesz musiał mnie opuścić, ale udasz się do swoich pobratymców, ludzi, którzy na pewno gorąco Cię przyjmą.
Faern długo się zastanawiał. Nie chciał zostawiać matki, gdyż był bardzo do niej przywiązany. Chociaż z drugiej strony miał już dość tego przeklętego miejsca, w którym prawie wszyscy się z niego śmiali. Pożegnał się z matką i udał się do swojego mentora, który przebywał w miejscu znanym tylko jemu.
Przyszłym mentorem okazał się człowiek będący na usługach „Srebrnej Dłoni”. Traktował swojego ucznia dość ostro, ale sprawiedliwie. Nauczał go magii życia i lodu, gdyż twierdził, że te dziedziny magii razem stanowią dobre połączenie. Gdy młody mężczyzna umiał już nieźle uzdrawiać i zamrażać, przyszedł do niego sam Srebrny i zamienił w runę. Zapomniałem wspomnieć, że Liom kilka razy widział takiego starego człowieka z brodą, który się często przechwalał i narzekał. Srebrna Dłoń widocznie go lubił, bo często z nim rozmawiał. Faern nie czuł do niego ani sympatii ani złości, choć ciekawiła go jego postać.

Poziom: 10

Atrybut wiodący: Umysł
Atrybuty specjalistyczne: Inteligencja i mądrość oraz zaradność
Atrybut wspomagający: Wytrzymałość

Umiejętności, opanowane arkana magii, wiedza:

Biała magia:
Zdrowie
Natura

Magia Żywiołów:
Lód

  • Umiejętności magiczne
  • Jazda konna
  • Walka sztyletem
  • Przetrwanie
  • Alchemia
  • Znajomość kultur i ras
  • Dyplomacja
Nadzwyczajne cechy:

Nie martw się – Fearn jest nie tylko dobrym uzdrowicielem. Potrafi tak dobierać zdania, że prawie każdy mu przyzna rację. Oczywiście osoba, która zostaje poddana takiemu „urokowi” robi się spokojna i uległa, zdecydowanie łatwa do kontroli.

Ekwipunek:
  • Srebrny sztylet
  • Zielone szaty maga
  • Dziennik
  • Księga zaklęć
  • Kolejna księga zatytułowana „Rasy i kultury”
  • Zapasowe szaty (tym razem kolor biały)
  • Skórzana torba
Why magic is magic?
Image
Karta Faerna
Post Reply