Page 1 of 3

Wasze najśmieszniejsze wypadki i gleby :P

Posted: Thu, 5 Feb 2009, 20:26
by Sknerus
Ja na przykład rozbiłem sobie głowe w taki sposób(xD): Jadę sobie na moim rowerku jakby nigdy nic i przede mną jest jakiś kawał betonu(gdzieś do połowy koła) no i ja mam takiego pecha że hamulce mi padły, walłem w ten beton, przeleciałem przez kierownicę i głową walłem w mur xD

____________________



Albo jak graliśmy w gałe przez przypadek stanąłem na piłce no i siup do tyłu :D Trochę bolało :wink:

Posted: Fri, 6 Feb 2009, 16:09
by MagnusArias
o lool.... kiedy to było?

Ja kiedyś jak byłem jeszcze kilka lat młodszy, to rozciąłem sobie głowe o róg przyczepki (od spodu) xDDD nadal mam ślad po tym, taka blizna :P

Posted: Fri, 6 Feb 2009, 17:11
by Sknerus
Z piłką było w te wakacje, a z rozbitą głową to gdzieś 3 lata temu :D

Posted: Sun, 8 Feb 2009, 21:57
by MagnusArias
Zależy tez jakie duże koło miałeś, bo jak to była 28 ' lub wieksze to gratuluje...

Posted: Sun, 8 Feb 2009, 22:45
by Sknerus
Nie, te koła to były 26 :) A ta przyczepka co głowę rozciąłeś to była przyczepa samochodowa?

Posted: Sun, 8 Feb 2009, 23:11
by Sorvina
Czy ja szanownym Panom mam zamknąć temat? To nie czat. Macie shoutbox, prywatne wiadomości, komunikatory, maile... Mało? :)

Posted: Mon, 9 Feb 2009, 22:31
by Feniks
Jak byłem mały to pękł mi w śmieszny sposób obojczyk . Jechałem na małym rowerze i śmiałem się z opakowania po węglu . No cóż , skończyło się tym że hamowałem na szlaufie i boleśnie się przewróciłem .

Posted: Mon, 9 Feb 2009, 23:37
by MagnusArias
Sorvina, prosze nie zamykaj... Tak to była przyczepka samochodowa... 6 lat temu :)

Posted: Tue, 10 Feb 2009, 00:53
by Ari
Hm... ja pamiętam tylko, że raz omal nie wpadłem do studni jak się uczyłem jeździć na rowerze ^^ ' Poza tym, to nic wielkiego. Jestem bezawaryjny xD



PS: Sorv jest tyranką, nie zapominajcie ;P

Posted: Tue, 10 Feb 2009, 16:18
by Mayor
Mnie w drugiej technikum jak przechodziłem przez jezdnie przecinającą skrót na pkp zamyślony prawie ze przejechał autobus gdyby nie kolega, który mnie pociągnął:D

Posted: Tue, 10 Feb 2009, 16:45
by Ari
Łe takie tam to mi się zdarzają codziennie ;P

Posted: Tue, 10 Feb 2009, 18:02
by Feniks
Gdyby takie liczyć . Ja kiedyś przebiegłem przez jezdnie i tuż po czułem że samochód przejechał (wiatr) Sorvina w grze jest tyranką . Nasza forumowa to taki stróż prawa .

Posted: Tue, 10 Feb 2009, 19:40
by Sknerus
Feniks, co Cię śmieszyło w opakowaniu po węglu?? xD. O dzisiaj mi się przypomniało jak rok temu złamałem nogę w 3 miejscach :D Klucz mi w szkole wpadł pod szafkę próbowałem ją odsunąć no i za chwilę mam nogę przywaloną ciężarem 5 szafek( u nas szafki są połączone) :D :D Teraz w jednej z tych szafek jest wgniecenie na 5 cm :shock:

Posted: Tue, 10 Feb 2009, 20:22
by Dosu666
1. Byłem młody i głupi, dostałem mój pierwszy rower, zielony mały składak. Sam niedawno tez nauczyłem się jeździć i chciałem sprawdzić swoje umiejętności. Niedaleko domu w którym mieszkałem znajdował się bunkier. Oczy zrobiły mi się jak pięcio złotówki i zamarzyłem po nim przejechać. Wziołem rozpęd i jadę. Ku mojemu zdziwieniu bunkier kończył się stromym spadem, nie było czasu na hamowanie i inne. Musiałem przyjąć upadek na twarz?. Jednak to nie wszystko, zaraz w miejscu w które zmierzała moja głowa znajdowało się ścięte drzewo, no i przywaliłe. Zdarłem sobie cały policzek i nabiłem wielgaśniego siniaka.



2. Znowu byłem młody i głupi, zamarzyła mi się kariera parkurowca. U mojej babci na podwórku stała ślizgawka jednak już trochę zdewastowana przez dzieci. Nie posiadała kładki na które zazwyczai się czeka na swoja kolej do zjazdu, tak więc każdy musiał przechodzić po poręczach. Więc zaczołem się wdrapywać na spora ślizgawke (ponad 3m). Byłem już na samej górze od ślizgawki dzielił mnie tylko jeden ruch nogą. Nagle poślizgnołem się, zaczołem spadać a przy tym otwarta szczeką zachaczyłem o jedna z poręczy. Wybiłem sobie oba siekacze, krew tryskała jak z fontanny, lae jakos przeżyłem :P. (to były mleczaki)



3. Byłem już trochę starszy, chodziłem chyba do3 klasy szkoły podstawowej. Zainspirowany filmami z Tarzanem postanowiłem powspinac sie po drzewach. Wspiołem się na bardzo wysokie drzewo, przeskakiwałem z jednego na drugie i nagle moim oczom ukazała się roślina podobna do lnian z tarzana. Wziołem oddech i skoczyłem żeby złapać. Ku mojemu zdziwieniu po złapaniu lniany razem z nią zaczołem spadać w dół, sam upadek bym jakoś przezył chociaż było to jakieś 4m, no ale na drodze staneła mi gałąź. Starałem sie ja ominąc ale niestety, wpadłem na nią kroczem. Ból był okropny ale jakos pozbierałem się do kupy.



Mam więcej historii ale tyle wam narazie wystarczy :P

Posted: Tue, 10 Feb 2009, 23:36
by MagnusArias
He he... fajne te "twoje" sytuacje :D MI sie tak nie zdarza.

mój kuzyn ostatnio sie ze mna po wsi scigał na rowerach. Tak szybko jeździlismy, że komus to bardzo przeszkadzało i zadzwonił na policje :)

Tak codziennie po 20 km robilismy kółeczka... okrążenie miało ok 4 kilometrów :?



Spotkanie sie skończyło pouczeniem... Ale gdy "panowie" odjechali, to znowu wyścig... tym razem z inymi kumplami o KASE.