Imię, nazwisko, tytuł lub przydomek: Eddilard Wolfire, znany w swoich stronach jako "Kieł lodu", syn lorda małego miasteczka na północ od Shiel.Rasa: Człowiek
Wiek: 104 lata... -Tak... Dwa tygodnie temu miałem urodziny. Minęło dokładnie 67 lat od kiedy przekuto mnie w runę...
Wzrost i waga: 183 cm wzrostu 87 kg wagi.
Kolor runy: Biały... - niczym lód przy którym się wychowywałem... niczym lód który mnie pokonał...
Kwestia wiary: - Wierzyłem przed zamianą w runę i także teraz wierzę, w Aonira i jego dzieci. Nie obchodzi mnie dyskusja ras na temat ich "jedynego boga", modlę się do tego dziecka bożego na terenie którego aktualnie się znajduję. Najczęściej jest to Hirin...
Aparycja:
Eddilard nie wyróżniał się jakąś specjalna urodą godną króla. Sam mówił o sobie ze jest brzydki ale nikt mu nie wierzył i śmiano się z jego samooceny. Sam również śmiał się z tego ponieważ skoro był tak przystojny to czemu nie miał żony czy dzieci? Był silny lecz nie wyglądał na takowego, był szczupły i zwinny ale krzepa w ramionach dawała o sobie znać. Lord posiadał charakterystyczną dla nas, ludzi z północy pociągłą twarz o jasnej karnacji. Jego ciemne, spływające na barki włosy nie były aż tak ciekawe jak jego wiecznie skute lodem i ciszą szare oczy. Jego twarz przyozdobiona jest tradycyjną brodą która przybierała już siwe barwy. Na jego klatce piersiowej znajduje się wiele paskudnych ran zapewne śmiertelnych, zadanych już podczas bycia runą. Nie był nigdy tak przystojny i zbudowany jak jego starszy brat czy ojciec.
Nie lubił stanowiska swojego ojca dlatego też nie ubierał się jak na lordowskiego syna przystało. Zawsze mimo dobrej pogody lub jej braku nosił na sobie płaszcz swojego ojca, płaszcz czarny niczym noc zimowa, zrobionym z futra czarnego wilka - zwiastuna śmierci. Pod nim natomiast, nosi lekki - na pierwszy rzut oka - zwykły kaftan. Lecz jest to zbroja skórzana srebrem wzmacniana, robiona przez jednego z najlepszych płatnerzy krasnoludzkich przez prawie rok. Rękawice i naramienniki natomiast są zrobione z kości smokowca którego Eddilard zabił wraz z bratem. Pod zbroja nosi lekkie skórzane spodnie oraz przystosowane do jazdy konnej buty z tegoż samego materiału. Na plecach nosi ciężki dwuręczny miecz z księżycowego srebra nazwany przez przez jego brata "lodem". Przy pasie natomiast nosi półtora-ręczny, stalowy miecz - Sokoła. Z drugiej strony natomiast krótki sztylet na tak zwany "wszelki wypadek"
Wnętrze:
Eddilard jest znany ze swego wiecznie żywego honoru i nieugiętej sprawiedliwości. Mimo, że rodzina słusznie uznawała go za dobrego, przyjaciele i ludzie w mieście dostrzegali w jego osobowości zimno i pogardę(może słusznie). Jest bardzo honorowy, czasem zbyt bardzo gdyż przysłania on mu widok na rzeczywistość. Pomimo swojego barbarzyńskiego wyglądu Eddilard nie lubi walki i tego co z nią związane, woli spokojne i ciche miejsca od tych przepełnionych wojną i śmiercią.Przynajmniej było tak, zanim rozpoczął pracę u Srebrnej Dłoni). Nie widzi problemu w byciu Sługą Run, lubi pomagać ludziom a będąc Runą ma do tego dużo okazji. Gdy natomiast ma zrobić coś złego - zrobi to - lecz tylko wtedy gdy nie mógł odmówić zleceniodawcy, bądź przysporzy to korzyść jemu i innym. Dzięki swojemu zamiłowaniu do podróży poznał wiele osób w prawie wszystkich zakątkach krain światła. Często ludzie nie doceniają go, zarówno podczas walki jak i negocjacji Eddilard jest nieugięty i zawsze dojdzie do swego byleby obeszło się bez przemocy fizycznej, lecz gdy zajdzie taka potrzeba, na przemoc też przyjdzie pora.
Historia:
Eddilard urodził się jakieś sto lat temu w małej mieścinie na północ od Shiel. Imię nadano mu po jego pradziadku Eddilardowi, który osiedlił się w tej wiosce i zaludnił ją dzięki znakomitym turniejom rycerskim. Akurat trwała zima. Był drugim dzieckiem Koreasha wiec nigdy nie mógł liczyć na upodobanie ojca, czasem nawet musiał zabiegać o to by ojciec przypomniał sobie że ma syna. Brat Edda - Kohir - też nie przepadał za nim gdyż nie umiał wybacz Eddowi czegoś na co nie miał wpływu... Mianowicie Deaneria - matka Eddilarda - zmarła przy jego porodzie nie mając możliwości pożegnania się z Kohirem.
Edd od młodego wychowywany był na rycerza gdyż o byciu lordem mógł tylko marzyć ze względu na swojego brata. Ojciec starał się trzymać syna jak najdłużej, z dala od zamku - zatrudniał mędrców z Szarogórza by uczyli go wszystkiego co później mógłby wykorzystać tj. czytania, pisania geografii często zdarzało się że uczono go podstaw strategii. Walki uczyli go kolejno: jego brat, jeden z rycerzy Świtu, a następnie paru wojowników z północy - zwycięzców turniejów organizowanych przez jego ojca.Edd nigdy nie chciał uczyć się magii, po prostu jej nie tolerował. Ojciec dbał także by syn jak najdłużej uczył się jazdy konnej za którą Edd wyjątkowo przepadał. W wieku 15 lat Eddilard został sam w zamku na czas wyjazdu ojca i Kohira do Południowej Godmarchii. Wtedy to niedoceniany syn wykazał się sprytem i swoimi umiejętnościami taktycznymi. Duża bandycka szajka postanowiła napaść nocą na wioskę pozbawioną głównych sił zbrojnych. Eddilard wykorzystał potencjał chłopów do kopania dołów, większość opryszków wpadła w wykopaną fosę, która następnie zajęła się ogniem. Pozostali bandyci zostali zabici przez pozostałych rycerzy a jeden został zabity przez Edda.
Po powrocie do domu uradowany sukcesem ojciec podarował synowi miecz, który ten nazwał - "sokołem", oraz oświadczył że mniej więcej za rok Edd otrzyma zbroje dorównującą tej która on sam posiada.
Pół roku później Kohir zaproponował bratu wspólny wypad na smokowca który ponoć grasował w górach. Miała być to wyprawa z okazjii urodzin Kohira. A czaszka smokowca miała być prezentem dla ojca. Eddilard oczywiście się zgodził, wziął "Sokoła" ubrał się odpowiednio i wyruszył z bratem w góry. Mężczyźni nie myśleli o tym że właśnie zaczyna się zima. Gdy dotarli na miejsce, do jaskini w której miał ukrywać się smokowiec na zewnątrz rozszalała się burza śnieżna. Usłyszeli ryk w głębi jaskini, poszli za jego głosem. Gdy ryk ucichł oni dotarli do jego źródła okazał się nim nie smokowiec a jeszcze nie umiejący dobrze ziać ogniem smok... Bestia okazała się bardziej niebezpieczna niż mogli myśleć, a może raczej jej ochrona. Złożona z kilku smokowców grupa ochroniarzy dziecięcia zaatakowała Kohira zatapiającego swój miecz "lód" w małym ciałku smoka...
Eddilard starał się ocalić brata, zabił 2 smokowce a resztę przegnał, niestety... Konający Kohir wykrztusił z siebie tylko kilka zdań... Mówił o tym jak to ich ojciec naprawdę kocha Edda a także o tym by jego brat wziął "lód" oraz ciało smoka i zrobił z nich dobry użytek. Eddilard wracając do domu myślał o słowach brata mówiących o "kochającym ojcu".
Gdy wrócił do domu okazało się że pan ojciec Edda kona chory w swoim łożu. Załamało to ostatniego z rodu Wolfire'ów. Na łożu śmierci ojciec nie zdążył dowiedzieć się o śmierci syna, przekazał tylko swój płaszcz Eddowi oraz swój miecz "cień" Kohirowi, z którym obydwaj byli pochowani.
Następnie Eddilard udał się do Poł. Godmarchii gdzie odebrać miał swoja zbroję, tam też krasnolud o imieniu Warthug przekuł smoczą kość w rękawice i naramienniki.
Rok po śmierci brata i ojca Edd udał się podczas zimy, do tragicznej jaskini smoka... Chciał tam dokonać rzezi na smokowcach. Niestety rzezi na nim dokonał najwidoczniej ktoś z rodzeństwa martwego smoka znajdującego się na rękach Edda. Jeden podmuch ze smoczej paszczy i Edd leżał na wpół martwy... Nie wiele widział, tylko biel przed oczyma tak jakby smok zionął śniegiem... Ale nie mógł wyjść z jaskini bez zemsty, wypędził smoka z jaskini i padł na ziemię przeszedłszy kilka kilometrów. Obudził się już będąc pod opieką Srebrnej Ręki, który by ocalić życie Mężczyźnie zamienił go w runę. Nie zrobił tego bez powodu, okazało się że Edd został napełniony odrobiną esencji lodu(dzięki smoczemu podmuchowi). To właśnie dlatego Eddilard nie widział problemu w służbie Magowi. Zawdzięczał mu życie, nie ważne jakie ono teraz było.
Oczywiście Edd nie raz stał w obliczu śmierci podczas służby, ale nie przeszkadzało mu to, zwiedził prawie całą Fiarę poznając wiele znaczących osób gotowych pomóc mu zawsze i wszędzie oraz dowiadując się wszystkiego co mógł na temat mocy którą posiada.
Odnaleźć się wśród innych, zarówno runicznych jak i tych "zwykłych" sług Srebrnej Ręki pomógł mu potocznie przez wszystkich zwany "Starym grzybem" lub "Dziadygą" dziwny człowiek z dziwnym upodobaniem do elfiego ziela. Pewnego dnia bowiem wpadli na siebie i Edd wszczął rozmowę, Dziadek z początku mówił tylko o tym jak można wejść w układy ze wszystkimi sługami maga Kręgu. Później jednak Edd wyciągnął z sakwy odrobinę elfowego ziela. Wtedy to Dziadyga otworzył się na tyle by "normalnie" porozmawiać z Eddem. Mówili o różnych rzeczach, począwszy od niezwykłych mocy Eddilarda i tego jak je wykorzystać, przez ulubione miejsca w których palili ziele(Dziad miał trochę więcej na koncie), na śmiesznych historiach z życia Edda kończąc. Niestety była to zapewne jedyna okazja by pomówić z Dziadem, następne próby rozpoczęcia rozmowy kończyły się brakiem zainteresowania z jego strony i spławieniem Edda. Wyglądało to tak jakby nie poznawał Edda(może go po prostu zapomniał?) ale ten nie poddawał się i przez rok próbował skontaktować się ze staruszkiem, niestety bezskutecznie. W międzyczasie wykorzystał rady które od niego otrzymał i zaprzyjaźnił się z wieloma osobami z koszar Srebrnej Ręki.
Poziom:12
Atrybut wiodący: Krzepa i motoryka
Atrybuty specjalistyczne: Siła i zwinność
Atrybut wspomagający: Inteligencja
- Umiejętności, opanowane arkana magii, wiedza:
- Jako syn lorda od dziecka uczony był jazdy konnej
- Umiejętność walki bronią białą(lekka i ciężka broń sieczna)
- Dyplomacja
- Targowanie się(Handlowanie)
- Duża wiedza o magii lodu i przeciwstawianiu się jej
- Wiedza o sztukach starożytnych(magia)
- Strategia
- Dar przekonywania
- Szybkie adaptowanie się do sytuacji
- Magia żywiołów:
-Lód
Lodowa cisza - Spokój, czy to w walce czy to na wycieczce. Eddilard zawsze zachowuje stoicki spokój, nic nie jest w stanie go z niego wyprowadzić. Podczas walki wielu przeciwników widząc opanowanie lorda patrzy mu w oczy i wtedy zamiera w bezruchu. Oczy Edda są bowiem zaklęte przez smocze magie lodu, które go uśmierciły. Wzrok przeszywa oponenta niczym sopel wbijający się w serce.
Zabijanie wzrokiem nigdy nie było aż tak dosłowne
UWAGA: Przed użyciem zapoznaj się ze stanem swojego zdrowia gdyż ta umiejka źle bądź zbyt często używana może zagrażać twojemu życiu lub zdrowiu...
Ekwipunek:
- * Miecz dwuręczny "lód"
* Miecz półtora-reczny "sokół" oraz mały sztylet
* Skórzana srebrem wzmacniana zbroja
* Rękawice i naramienniki ze smoczej kości
* Płaszcz z czrnej wilczej sierści
* Torba z zapasem żywności i odrobiną złota
* Trochę suszonych liści lenyi
* Zapasowe szmaciane ubranie
* Podręczna osełka do miecza
* Dziennik...