Wasze najśmieszniejsze wypadki i gleby :P

Możecie pisać tu co nie pasuje do innych kategorii.
Guest

Post by Guest »

Ja raz jak zbiegałem :D ze schodów (jak to bywa u dzieci w takim wieku (miałem wtedy 10 lat)) to sie potknąłem i uderzyłem głową w ściane. Uderzenie nie bolało sądziłem, ze było dość słabe bo nie miałem dużej prędkości. Jak wyszedłem z klatki to poczułem, ze mam coś na glowie. Myślałem, ze ptak mnie osrał. Dotknąłem ręką czubka głowy i widze na ręce krew. No i oto cała historia.
demon109
Skrytopisarz
Posts: 15

Post by demon109 »

no to ja jak miałem 11 lat wspinałem sie po wysokich drzewach to raz sobie siadłem na gałęzi gdzieś o wysokości 2 metrów poczułem jak sie łamie gałąź to spadam do przodu na ręce z 20 minut byłem nieprzytomny pojechałem do szpitala bo jak spadłem miałem oby 2 ręce złamane i to z przemieszczeniem



i od tego czasu wrzyscu co mnie znają mówią na mnie spadochroniarz albo lotnik
Guest

Post by Guest »

1 - Nie ja ale moja koleżanka miała tą bolesną wpadkę , no więc tak :

na podwórku ( jeszcze w Polsce) były garaże , a kawałek przednim ( znaczy się na ziemi ) piasek , no i z kolegami i koleżankami zawsze tam skakaliśmy :P no i raz moja koleżanka tak skoczyła ( z góry w dół ) otworzyła buzie :P i spadając na ziemię ( tutaj się przygotujcie :P ) odgryzła sobie niezły kawałek języka , i nie mogła nic mówić, my do niej gadamy a ta nic , no a patrzmy a tu się krew leje ...





2 To już mój wypadek...



Miałam wtedy chyba 10 lat :P i na strychu ( to było chyba jakoś hmm 1 2 3 4 5 6 aaa to było 7 piętro :P ) siedziałam sobie na parapecie i myłam szybę od drugiej strony :D nagle poczułam że krzywo stanęłam i chciałam usiąść , a że zapomniałam że siedzę po drugiej stronie okna to siadam i czuje że tracę grunt pod tyłkiem :D i nagle spadłam , ale na szczęście przy naszym domu od tej strony był jakiś garaż czy coś takiego i spadłam na tyłek jakieś 1 .5 metra ...... bolało i krzyczałam żeby ktoś mnie usłyszał :D aż w końcu sąsiadka (80 lat miała ) wracała z miasta i mówi : Martynka a gdzie ty tam wlazłaś .... i poszła po ojca a ten wziął drabinę (taką rozkładaną ) wlazł do mnie i się pyta jak się tam dostałam a ja na to - Tata tyłek mnie boli , później opowiem :D
nicu23
Odbębniacz postów
Posts: 52
Location: Mirraw Thur

Post by nicu23 »

Kiedyś chciałem wejść na czubek drzewa aż tu nagle złamała się gałąź i zawisłem na kapturze (miałem wtedy bluzę) i musiałem zdjąć bluzę i spadłem gdzieś z 5 metrów

(nie wiem ile to na piętra)i cała buzia rozcięła mi się o gałąź krwoto naprawdę mocny

prawie jak z kranu.
Sknerus
Zaklinacz słów
Posts: 359
Location: Eloni

Post by Sknerus »

Ostatnio z kolegami urządzaliśmy wyścigi na rowerach. Jechałem jakieś 40 km/h, wychodziłem na prowadzenie i pedałem zahaczyłem o ledwo wystający z ziemi słupek. Wpadłem w poślizg i wytraciłem trochę prędkości(do mniej więcej 30 km/h) i wyleciałem z bardzo stromej górki, w locie spadłem z rowera i wleciałem w pokrzywy. Mi mniej więcej nic nie było, tylko rozcięcia, ale gorzej z rowerem... xD



Nielegalne wyścigi na rowerach po osiedlu są troche niebezpieczne xD
Konradus-Killer
Zbrojny w klawiaturę
Posts: 113
Location: Eden Prime

Post by Konradus-Killer »

1.Ja gdzieś tak w 2 klasie podstawówki jechałem z kumplami na wycieczkę rowerową , zaczęliśmy się ścigać no ja byłem gdzieś 2 nagle zawołał mnie kumpel z tyłu i nie zauważyłem dziury przede mną , głębokiej ok. na 0,50m no i fikołek , wylądowałem na plecach , trochę dziwny wypadek bo tylko sobie głowę rozbiłem a bardziej wkurzony byłem na to , że przegrałem.



2.Innym razem też byłem dosyć mały , wyruszyłem z kumplami w zimę na sanki. Zobaczyłem , że z jednego zbocza górki nikt nie zjeżdża , chciałem się popisać przed kumplami i koleżankami no i zjeżdżam lecz jakoś nie wszystko poszło po mojej myśli , a jechałem stosunkowo szybko i wjechałem w ławkę tak , że jedna z desek wbiła mi się gdzieś na 5cm w ciało (w udo)



3.Pewnym razem wdrapywałem się na drzewo (po piłkę) gdy już sięgałem po gałąz na której jest piłka to straciłem równowagę , upadłem razem z piłką gdzieś z 3,5m , miałem szczęście bo mało brakowało a bym wylądował na płocie obok 9z drutem kolczastym)
Craig Un 'Shallach
Niemy Mędrzec
Posts: 9

Post by Craig Un 'Shallach »

Te 10 cm to trochę przesadzone... przyłóż sobie linijkę do uda. Nie wiem jak u ciebie ale u mnie 10cm zawiera już kość :p



Wracając do tematu:



1. Kiedyś ( mały byłem, koło 7 lat) wspinałem się po sękach na niezbyt grubą sosnę. Tak się zdarzyło że jeden sęk pękł i zleciałem. Wylądowałem co prawda na nogach, ale brzuchem zahaczyłem o coś podczas spadania i... ciach. Niezłą bliznę miałem.



2.Też w wieku koło 7 lat, jeździłem rowerem i postanowiłem się powygłupiać. Chciałem rozpędzić się i zahamować tuż przed pół-metrową dziurą(rower taki co się na nim hamuje pedałami). Wyszło z tego że w ostatnim momencie przekręciłem pedały nie w tą stronę. Rower w dziurze a ja ryłem mordą w piachu.
Konradus-Killer
Zbrojny w klawiaturę
Posts: 113
Location: Eden Prime

Post by Konradus-Killer »

Wiem wiem , ale było dość głęboko wtedy nie myślałem o tym aby to zmierzyć ^^

ale blizna jest spora.
Sexy
Skrytopisarz
Posts: 15

Post by Sexy »

Ja mam tak często jak skacze na BMX :P to np. walne kolanem w kierownice i taki prąd po mnie przechodzi :P A kiedyś jak jeździłem na desce to się wnerwiłem i przykopałem w tail(początek taki wygięty xD) i mi przyrypała w twarz xD



Yhm, rozumiem brak pozytywnej samooceny, ale bez przesady...
demon109
Skrytopisarz
Posts: 15

Post by demon109 »

raz jak w anglii bylem w szkole mialem dzien sportu w osrodku sportu to sie spotykamy z kolegami u mnie na chacie i o 8:00 wyjechalismy jak prawie na miejscu bylismy to byla gorka z betonem to jadej jak najszybciej moge i nie wykrecilem a byla gorka z 1.50m to wylecialem w powietrze spadlem z roweru a kierownicą w barku przejechalem na domier zlego tam wystawala metalowa rura na moje nieszczescie z calym impetem walnolem o nią kroczem(auć) a rybem zarylem oziemie tak ze teraz gdy mi sie zadrapanie zagoilo to wyglada jak przecięcie (xp)
Icer
Odbębniacz postów
Posts: 47
Location: Vvanderfell

Post by Icer »

Może i nei śmieszne, ale mina bezcenna :)

Jedziemy pociągiem, do przedziału (osobówka, więc... przedziału?) wchodzi konduktor.

- "Poproszę bilety do kontroli"

A tu w głośniczkach kolegi zaczyna "grać" > "Mam wyje*ane na to.." (Peja chyba ^^).

Pociąg - 50t

Makrela - 10dag

Mina konduktora - bezcenna :wink:

---

W sklepie (Stonka xD):

Makrela wędzona. Skład: Ryba, DYM, Sól..
Post Reply